Czas czytania: 9 minut
Azyl to pierwszy w polskiej linii AromaLab blend aromaterapeutyczny stworzony wyłącznie z myślą o psie — nie o jego opiekunie. Cztery składniki: lawenda wąskolistna, rumianek rzymski, cedr wirginijski i kadzidłowiec Carterii. Każdy z nich wybrany dlatego, że ma udokumentowane w literaturze naukowej działanie uspokajające u psa, lub udokumentowany mechanizm neurobiologiczny. W tym artykule opowiadam, jak powstała receptura — i czego się przy okazji nauczyłem o stanie aromaterapii weterynaryjnej w Polsce.
Dlaczego w ogóle to zrobiliśmy
Większość “uspokajających mieszanek dla psów” dostępnych dziś w polskim e-commerce komponowana jest tak, żeby ładnie pachniała opiekunowi. Dolewa się do nich bergamotki, ylang-ylang, geranium, słodkiej pomarańczy. Wszystkie one są atrakcyjne dla ludzkiego nosa, ładnie wyglądają w opisie produktu, dobrze fotografują się w kampanii. Ale dla psa są w najlepszym razie neutralne, a w gorszym — drażniące.
Drugi typ “psich blendów” na rynku to produkty zagraniczne, głównie z dystrybucji MLM (sieci typu doTERRA, Young Living), sprzedawane przez konsultantki bez przygotowania weterynaryjnego, bez polskiej karty bezpieczeństwa, czasem z instrukcjami aplikacji niedopuszczalnymi dla psa (na przykład bezpośrednio na łapy lub do uszu).
Trzeci typ to amatorskie blendy z domowych warsztatów aromaterapii — gdzie bibliografią jest jeden post na grupie facebookowej, a głównym kryterium “co miałam w szafce”.
W tej sytuacji uznaliśmy, że jest miejsce na blend zbudowany inaczej: od badań, nie od marketingu. Od pytania „co jest udokumentowane uspokajająco u psa”, nie „co ładnie pachnie”.
Tak powstał Azyl.
Co wykluczyliśmy na start
Zanim przejdę do tego, co weszło do receptury, kilka słów o tym, czego nie znajdziesz w Azylu — bo to też element charakteryzujący produkt.
Bergamotka i pomarańcza — chociaż uchodzą za “uspokajające”, olejki cytrusowe zawierają znaczne ilości limonenu, który u psa wymaga długiej metabolizacji wątrobowej. U psów wrażliwych potrafią wręcz pobudzać. Dla większości opiekunów są intuicyjnie “ładne”, ale farmakologicznie nie są pierwszym wyborem dla psa.
Ylang-ylang — silnie zapachowy, w aromaterapii ludzkiej używany do redukcji ciśnienia, ale u psa nie ma żadnych dobrych badań klinicznych. Wchodzi do większości “calming blends for dogs” wyłącznie dlatego, że konsumentom kojarzy się z “uspokojeniem”.
Geranium — bardzo intensywny zapachowo, zawiera dużą ilość alkoholi monoterpenowych, które u psa wrażliwego potrafią wywoływać kichanie i drażnienie błon śluzowych nosa.
Drzewo herbaciane (tea tree) — często mylnie reklamowane jako bezpieczne, w rzeczywistości jeden z najgroźniejszych olejków dla psa. Opisane przypadki zatruć u psów po aplikacji topicznej (Khan i wsp., Journal of the American Veterinary Medical Association, 2014). Absolutne nie.
Cztery składniki Azylu zostały wybrane po procesie eliminacji, w którym kryterium było pojedyncze i twarde: czy istnieje badanie na psie, lub udokumentowany mechanizm anksjolityczny działający u ssaków?
Składnik 1. Lawenda wąskolistna — fundament
Zaczęliśmy od jedynego olejku, dla którego literatura aromaterapii weterynaryjnej jest jednoznaczna.
W 2005 roku zespół Lynne Graham, Deborah Wells i Petera Heppera z Queen’s University Belfast opublikował w Applied Animal Behaviour Science badanie, które do dziś jest najczęściej cytowanym tekstem o aromaterapii dla psa. Pięćdziesiąt pięć psów w schronisku zostało wystawionych przez pięć kolejnych dni, po cztery godziny dziennie, na dyfuzję pięciu różnych zapachów: kontroli (bez zapachu), lawendy, rumianku, rozmarynu i mięty pieprzowej.
Wynik: lawenda i rumianek dawały istotny statystycznie efekt uspokajający. Psy więcej leżały, mniej się przemieszczały, rzadziej szczekały. Rozmaryn i mięta dawały efekt odwrotny — pobudzenie.
Rok później Deborah Wells powtórzyła ten eksperyment w innym kontekście. Trzydzieści dwa psy znane z tego, że pobudzają się podczas jazdy samochodem, zostały przewiezione w identycznych warunkach raz bez zapachu, raz z lawendą rozprowadzoną na bawełnianych ściereczkach umieszczonych w aucie 30 minut przed jazdą. Wyniki opublikowane w Journal of the American Veterinary Medical Association potwierdziły: psy podczas ekspozycji na lawendę więcej siedziały, rzadziej wokalizowały, mniej się przemieszczały.
W 2018 roku zespół Joanne Binks z University Centre Reaseheath powtórzył efekt na większej próbie psów schroniskowych, dorzucając do listy także walerianę. Lawenda i waleriana wypadły dobrze. Skuteczność została potwierdzona.
Mechanizm: głównymi farmakologicznie aktywnymi związkami lawendy są linalool i octan linalylu. Linalool wiąże się z receptorami GABA-A, tym samym układem, który modulują benzodiazepiny (Valium, Xanaks). To nie znaczy, że lawenda jest “jak ksanaks”. To znaczy, że działa łagodnie na ten sam mechanizm, ale w stężeniach o trzy rzędy wielkości słabszych. Efekt jest delikatny, ale powtarzalny.
W Azylu lawendy jest najwięcej. To największa pojedyncza część kompozycji — i miało tak być. Jeśli któryś składnik miał stanowić rdzeń farmakologiczny blendu, to właśnie ten.
Składnik 2. Rumianek rzymski — łagodność
W cytowanym wyżej badaniu Grahama z 2005 roku rumianek wypadł równie dobrze jak lawenda. Psy reagowały podobnie — więcej odpoczynku, mniej wokalizacji.
Tu warto zatrzymać się na chwilę. W aromaterapii spotyka się dwa “rumianki”: rzymski (Chamaemelum nobile, dawniej Anthemis nobilis) i niemiecki, zwany też niebieskim (Matricaria chamomilla). To są dwa kompletnie różne olejki chemicznie.
Rumianek niemiecki zawiera dużo chamazulenu (stąd intensywna granatowa barwa olejku) i α-bisabololu — związków o działaniu przeciwzapalnym, dobrych do skóry. Rumianek rzymski ma chamazulenu śladowo, za to dominują w nim estry: octan izobutylu, octan angelilu, octan metyloamylu. Estry to chemicznie najłagodniejsze związki w aromaterapii — najmniej drażniące, najczystszy profil uspokajający, najlepiej tolerowane.
Większość tańszych “psich blendów” na rynku używa rumianku niemieckiego, bo jest tańszy. Rumianek rzymski to jeden z droższych olejków w aromaterapii w ogóle — o wiele droższy niż niemiecki.
Wybraliśmy rzymski. Nie dlatego, że niemiecki jest zły — jest świetny, ale w innych zastosowaniach. Rzymski jest tym, którym dyfuzowano psy w badaniu Grahama. Rzymski jest też tym, który chemicznie najbardziej pasuje do profilu emocjonalnego psa nadwrażliwego — adopcyjnego, lękowego, reaktywnego.
W Azylu rumianek rzymski w pierwszych piętnastu minutach dyfuzji wnosi swoją jabłkowo-zieloną, lekko ziołową nutę głowy.
Składnik 3. Cedr wirginijski — uziemienie
Trzeci składnik to ten, który wymagał najwięcej decyzji formulatorskich. Bo “cedr” w aromaterapii to słowo, które kryje, co najmniej, dwa zupełnie różne olejki.
Cedr atlaski (Cedrus atlantica) pochodzi z atlaskiego cedru rosnącego w Maroku i Algierii. Jest klasycznym “cedrem aromaterapeutycznym”, używanym w kosmetyce. Zawiera znaczne ilości ketonów: atlantonu i γ-atlantonu.
Cedr wirginijski (Juniperus virginiana) pochodzi z czerwonego cedru wschodnioamerykańskiego, który botanicznie nie jest cedrem, tylko jałowcem. Dominującym składnikiem jest cedrol — alkohol seskwiterpenowy o udokumentowanym działaniu sedacyjnym. Ketonów ma niewiele.
Dlaczego ta różnica ma znaczenie dla psa? Ketony są klasą związków, którą psy metabolizują wolniej niż ludzie. U psów wrażliwych, długo eksponowanych, lub takich z problemami wątrobowymi, mogą się kumulować. Dla blendu, który ma być stosowany regularnie i przez różne psy o różnym stanie zdrowia, wirginijski jest po prostu bezpieczniejszym wyborem.
Ale to nie wszystko. Cedrol — główny składnik cedru wirginijskiego — jest jednym z najlepiej udokumentowanych terpenów sedacyjnych w farmakologii roślinnej. Badania na ssakach (między innymi prace zespołu Umezu z japońskiego Hoshi University) pokazują, że wdychanie cedrolu obniża aktywność współczulnego układu nerwowego — czyli tej części, która odpowiada za reakcję “walcz albo uciekaj”. Dla psa, który właśnie wsłuchuje się w odgłosy burzy lub fajerwerków, to dokładnie to, czego potrzebujemy.
Wybór był więc świadomy podwójnie: bezpieczeństwo metaboliczne plus mocniejszy mechanizm sedacyjny.
W Azylu cedr wirginijski stanowi pierwszą połowę nuty bazy — daje kompozycji “kotwicę”, drewniany, długi ogon zapachowy, który utrzymuje obecność blendu w pomieszczeniu przez godzinę po wyłączeniu dyfuzora.
Składnik 4. Kadzidłowiec Carterii — głębia
Czwarty składnik to ten, który najtrudniej się sprzedaje, ale daje Azylowi tożsamość.
Kadzidłowiec — Boswellia — to żywica z drzew rosnących w Somalii, Etiopii, Jemenie i Omanie. Używana jako kadzidło w ceremoniach religijnych od tysiącleci. Olejek otrzymuje się przez destylację parą wodną żywicy. Jest kilka gatunków komercyjnych: Boswellia carterii, frereana, sacra, serrata. My wybraliśmy carterii.
W 2008 roku Arieh Moussaieff z zespołem z Hebrew University of Jerusalem opublikował w FASEB Journal pracę, która zmieniła sposób, w jaki nauka patrzy na kadzidłowiec. Wykazali, że octan incensolu — związek występujący w żywicy Boswellia carterii — jest agonistą kanału jonowego TRPV3 w mózgu, i wywołuje udokumentowane efekty anksjolityczne (przeciwlękowe) i przeciwdepresyjne u myszy. Co istotne: efekt znikał u myszy genetycznie pozbawionych genu TRPV3. To znaczy, że mechanizm jest celowany — nie ogólny, nie placebo.
To była pierwsza praca, która pokazała neurobiologiczny mechanizm działania kadzidłowca, znany w tradycji od tysięcy lat tylko empirycznie. Dla aromaterapii to jest fundament.
W tradycji aromaterapii weterynaryjnej kadzidłowiec funkcjonuje jako “olejek po traumie” — dla psów po adopcji, po wypadku, po długim okresie stresu, po tym, co opiekunowie nazywają “ciężką historią”. Dziś wiemy, dlaczego intuicja praktyków była w tym miejscu trafna.
Octan incensolu występuje w olejku z kadzidłowca w stężeniu rzędu 1–3% masy. To znaczy, że w blendzie, w którym kadzidłowiec stanowi 10%, incensol jest w stężeniu śladowym i jego wpływ jest minimalny. To jeden z powodów, dla których w Azylu kadzidłowca jest 20% — chcieliśmy, żeby ten mechanizm był obecny, nie tylko zaznaczony.
W Azylu kadzidłowiec stanowi drugą połowę nuty bazy, razem z cedrem. Daje kompozycji żywiczną, balsamiczną głębię, która w połączeniu z lawendą wytwarza efekt zapachowy określany w aromaterapii jako “uspokojenie głębokie” — w przeciwieństwie do “uspokojenia płytkiego”, jakie daje sama lawenda.
Jak to złożyliśmy razem
Cztery składniki.
Piramida zapachowa wygląda następująco. W pierwszych piętnastu minutach dyfuzji dominują nuty głowy: rumianek rzymski wnosi jabłkowo-zieloną lotność. Lawenda już tam jest, ale dopiero w fazie 15–60 minut zaczyna naprawdę pracować jako serce kompozycji — kwiatowo-zielne, klasyczne. Cedr i kadzidłowiec, ciężkie, drzewno-żywiczne, otwierają się powoli i utrzymują się długo — to one budują charakter pierwszych godzin po włączeniu dyfuzora i utrzymują zapach blendu w pomieszczeniu nawet po jego wyłączeniu.
Farmakologicznie wygląda to tak samo: cztery mechanizmy działające w tym samym kierunku, ale w różnych horyzontach czasowych. Estry rumianku — szybko, krótko, miękko. Linalool lawendy — średnio, stabilnie, na receptorach GABA. Cedrol cedru — wolniej, dłużej, na układzie współczulnym. Octan incensolu kadzidłowca — najwolniej, najdłużej, na TRPV3.
Dla psa oznacza to płynne wejście w stan relaksacji, bez gwałtownego startu, który mógłby go zaalarmować. I długi ogon utrzymujący efekt długo po tym, jak dyfuzor już dawno zgasł.
Dla jakich psów to jest
Azyl jest blendem dla psa, który ma swój własny powód do napięcia. Konkretne sytuacje, w których komponowaliśmy go z myślą o realnej pomocy:
- pies adoptowany w okresie adaptacji do nowego domu
- pies bojący się burzy, fajerwerków, sylwestra
- pies cierpiący z powodu lęku separacyjnego, jako wsparcie pracy z behawiorystą
- pies starszy, z narastającą wieczorną nerwowością i problemami ze snem
- pies przed wizytą u weterynarza lub groomera
- pies w okresie po przeprowadzce lub dużej zmiany w domu
Dla jakich psów to nie jest
Równiw ważne — żeby było uczciwie. Azyla nie używamy:
- u psów poniżej 10. tygodnia życia
- u suk ciężarnych i karmiących
- u psów z padaczką (cedr i niektóre terpeny mogą obniżać próg drgawkowy)
- u psów chorych onkologicznie, w trakcie chemioterapii, lub po niedawnej operacji — bez konsultacji weterynaryjnej
- w pomieszczeniu, w którym przebywa kot, fretka, ptak lub gryzoń (inne gatunki, inna farmakologia)
I równie ważne: Azyl wspiera dobrostan emocjonalny psa, ale nie leczy. W przypadku poważnych zaburzeń lękowych nieodzowna jest praca z behawiorystą, a czasem także farmakoterapia pod kontrolą lekarza weterynarii. Aromaterapia w tych przypadkach jest dodatkiem do protokołu, nie zamiennikiem.
Co dalej
Azyl jest pierwszym produktem nowej linii AromaLab dedykowanej psom. W najbliższych miesiącach planujemy rozszerzyć ją o spray gotowy do użycia (do legowiska i transportera), roll-on do podróży, hydrolat lawendowy w wersji “pet edition” oraz zestaw startowy zawierający komplet z mini-przewodnikiem aromaterapeutycznym dla opiekuna psa.
Każdy z nich powstaje w tej samej filozofii: zaczynamy od badań, kończymy na recepturze. Nie odwrotnie.
Sprawdź Azyl w sklepie AromaLab
Bibliografia
- Graham, L., Wells, D. L., Hepper, P. G. (2005). The influence of olfactory stimulation on the behaviour of dogs housed in a rescue shelter. Applied Animal Behaviour Science, 91(1-2), 143–153.
- Wells, D. L. (2006). Aromatherapy for travel-induced excitement in dogs. Journal of the American Veterinary Medical Association, 229(6), 964–967.
- Moussaieff, A., Rimmerman, N., Bregman, T., et al. (2008). Incensole acetate, an incense component, elicits psychoactivity by activating TRPV3 channels in the brain. FASEB Journal, 22(8), 3024–3034.
- Binks, J., Taylor, S., Wills, A., Montrose, V. T. (2018). The behavioural effects of olfactory stimulation on dogs at a rescue shelter. Applied Animal Behaviour Science, 202, 69–76.
- Khan, S. A., McLean, M. K., Slater, M. R. (2014). Concentrated tea tree oil toxicosis in dogs and cats: 443 cases (2002–2012). Journal of the American Veterinary Medical Association, 244(1), 95–99.
- Buckle, J. (2015). Clinical Aromatherapy: Essential Oils in Healthcare. Elsevier.
Materiały i recepturę przygotowano w pracowni w Warszawie.




